czwartek, 27 listopada 2014

cuda wianki


 Od tygodnia polowałam na te zdjęcia, bo koniecznie chciałam podzielić się dobrą nowiną. Te maty montowane są przed zimą, żeby zapobiegać spychaniu i rozbryzgiwaniu na trawniki słonego śniegu, błota pośniegowego itp. Osłaniają trawnik i krzewy przed skutkami zasolenia i areozolu solnego (sól biała śmierć). Jest to naprawdę potrzebne, wręcz konieczne i bardzo się cieszę, że Warszawa wreszcie wykonała krok w tym kierunku. Szkoda tylko, że jest to jedyne miejsce gdzie zauważyłam taką konstrukcję. A przydałaby się przy każdej większej ulicy, zwłaszcza jeśli rosną przy niej blisko rośliny, a jeszcze bardziej jeśli są to rośliny młode lub/i niedawno posadzone.

niedziela, 23 listopada 2014

menu urodzinowe

Wiem że nie wypada się chwalić, więc nie będę opowiadać jaką to jestem szczęściarą (a jestem, naprawdę), ale tylko popatrzcie na moje cudne prezenty i menu urodzinowe
Krakersy serowe 
100 g masła w temp pokojowej
175-200 g sera z niebieską pleśnią np. lazur
1 żółtko
sól do smaku
125 g mąki pszennej
50 g mąki kukurydzianej lub kaszy manny

Masło wymieszać z pokruszonym serem i żółtkiem (i solą), dodać suche składniki i zagnieść ciasto. Odłożyć je na 30 min. do lodówki. Rozwałkować na grubość ok 5 mm  i wykrawać dowolne kształty.
Piec 10-15 min w temp. 175*C, studzić na kratce.
przepis z "How to be domestic Godess" Nigelli

kanapki z :

pastą z jabłek i boczku(Æbleflæsk za Beą)
kilkanaście cienkich plastrów bekonu / boczku
4-5 jabłek (np. odmiana Boscop)
2 szalotki (lub 1 średnia cebula)
Plastry bekonu wytopić i zrumienić na patelni (najlepiej z wysokimi brzegami), przełożyć na ręcznik papierowy lub na talerz (tłuszcz pozostawiamy na patelni).
Szalotki / cebulę obrać i pokroić.
Jabłka umyć, pozbawić gniazd nasiennych i pokroić w ósemki.
Szalotki / cebulę przełożyć na patelnię i zrumienić kilka minut na tłuszczu; następnie dodać jabłka, dokładnie przykryć pokrywką i dusić na wolnym ogniu kilkanaście minut, aż jabłka będą odpowiednio miękkie. Kilka minut przed końcem dodać odłożone plastry boczku.

pastą z gorgonzoli  i ziarenkami granata
1 opakowanie gorgonzoli (ok. 150 g)
1/3 szklanki  śmietany (u mnie 30%)
ziarenka wyłuskane z niedużego granatu

gorgonzolę pokruszyć do garnuszka, dodać śmietankę i podgrzewać na małym ogniu, mieszając, aż ser się rozpuści. Wystudzić, rozsmarować na kanapkach i posypać ziarenkami granata lub innymi drobnymi owocami


tort makowy konfiturą pomarańczową i kremem z białą czekoladą
ciasto
300g maku
270 g cukru
8 dużych jajek (żółtka i białka oddzielnie)
3 łyżki kaszy manny (u mnie 5  zamiast migdałów)
2 łyżki mielonych migdałów
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżeczki ekstraktu z migdałów
krem (moja modyfikacja*)
800g serka mascarpone
200 g białej czekolady

150 ml konfitury z pomarańczy (u mnie ta - jest boska)
ew.poncz 50 ml likieru pomarańczowego +2 łyżki wody

Mak dzień wcześniej zalać wrzątkiem i zostawić na noc lub zalać wodą i gotować 20 min od momentu zawrzenia, a następnie odcisnąć i zemleć 2-krotnie przez maszynkę (ja kupiłam suchy, zmielony mak).
Żółtka utrzeć z cukrem na puszystą masę, dodać mak, kaszę mannę, migdały, proszek do pieczenia i ekstrakt migdałowy i zmiksować. Następnie ubić białka na sztywną pianę i delikatnie wmieszać do masy makowej (najpierw1/3, żeby rozluźnić, a potem resztę). Dno tortownicy (⌀23 cm, ale u mnie była kwadratowa i trochę większa) wyłożyć papierem do pieczenia i przełożyć do niej ciasto. Piec ok 45 min (do suchego patyczka) w temperaturze 175*C. Studzić w uchylonym piekarniku.


Białą czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej, wmiksować do serka.Wystudzone ciasto przekroić na 3 blaty, dolny posmarować konfiturą pomarańczową (można wcześniej nasączyć 1/3 ponczu, ale nie jest to konieczne tort i tak jest dość wilgotny), przełożyć kremem z białą czekoladą, przykryć kolejnym blatem (można nasączyć ponczem), ponownie przełożyć kremem i przykryć kolejnym blatem. Resztę kremu rozsmarować na wierzchu  i na bokach. Dowolnie przyozdobić.
przepis z  "Moich deserów i wypieków" Doroty Świątkowskiej z Moje Wypieki


* osobiście nie mam jakoś szczęścia do kremów z białą czekoladą. Tym razem zrobiłam tak jak w przepisie z częścią bitej śmietany (chociaż tam jest waniliowy a nie z czekoladą), ale krem wyszedł mi za rzadki i lekko grudkowaty. Dlatego następnym razem robię na samym serku mascarpone.

P.S. Nie należy do rozpuszczonej białej czekolady dodawać żadnych aromatów ani alkoholi bo się zważy !

wtorek, 11 listopada 2014

środowe obiadki..

W zeszłą środę był najlepszy obiad jaki zrobiłam od dłuższego czasu. Wymaga trochę zachodu, ale naprawdę jest tego wart. Poezja smaku.

Wołowe kuleczki nadziewane mozzarellą
na 4 porcje
ok. 500 g mięsa wołowego dobrej jakości
1 opakowanie (150g sera) mozzarelli w kuleczkach
1 puszka krojonych pomidorów
1 jajko
1 cebula
2 duże ząbki czosnku
oliwa, olej
sól, pieprz do smaku

Czosnek i cebulę drobno posiekać, zeszklić na oliwie. Zwiększyć ogień dodać pomidory i podgrzewać aż sos zgęstnieje, doprawić (można dodać kostkę rosołową).
Oddzielić białko od żółtka.
Białko ubić na dość sztywną pianę, obie części jajka delikatnie wymieszać z mięsem (+sól i pieprz). Mięsną masę nabierać łyżką, nadziewać kulką mozzarelli i zlepiać tak by ser został w środku (pomaga zwilżanie rąk w czasie pracy). Obsmażać na oleju z każdej strony i przekładać
do sosu. Gotować w sosie ok 10 minut podawać z sypkim ryżem lub kaszą.
przepis pochodzi z "Polska gotuje" luty-marzec 2012

poniedziałek, 3 listopada 2014

do pionu

Znalazłam nowy ogród wertykalny w Warszawie.
Tym razem na zewnątrz.
Jestem bardzo ciekawa jak przetrzyma zimę (wygląda na nowy)
Zdjęcia robione w bardzo pochmurny dzień, ale nic na to nie poradzę.
Wydaje mi się, że robiony w nieco innej technologii niż te które pokazywałam wcześniej.
Nie próbowałam go rozebrać, ale sądzę, że rośliny posadzone są w matach z włókna szklanego/kokosowego lub z pianki poliamidowej. Takie podłoże używa się w co bardziej nowoczesnych szklarniach. Jest lekkie, skondensowane i odporne, jałowe, a rośliny i tak karmi się pożywką. A w pionie przytrzymuje je jakaś kratka przykryta filcem. Tak sądzę.

posty z ogrodami wertykalnymi
idea
jak zrobić
w Paryżu (ostatnie 2-3 okienka ze zdjęciami)
pierwszy w Polsce


A tu stare zdjęcia innego ogrodu wykonanego w technologii z matą z włókna szklanego (tu jestem pewna jak jest zrobiony), która przytrzymywana jest w pionie przez cienkie "ścianki" z pcv z wywierconymi okrągłymi otworami na rośliny. Ogród ten od kilku już lat znajduje się na zewnętrznej ścianie stacji metra Edgware Road w Londynie i jest częścią programu badającego skażenie środowiska i powietrza przy ruchliwych drogach. Czy nie fascynująco ?



piątek, 31 października 2014

obiadki środowe.

Odkąd napisałam poprzedniego posta odbyło się już kilka obiadków środowych.
Tylko jakoś nie mam weny żeby o tym pisać.
Z rzeczy które już kiedyś pokazywałam była zupa z pora ( z odrobinę większą ilością ziemniaków, zmiksowana w krem). Była sałatka z makaronu ryżowego z kurczakiem, rzodkiewką i ogórkiem z dodatkiem pieczarek.
W tym tygodniu były knedle z morelami z przepisu Anny-Marii.

A kiedyś tam jeszcze był

Kurczak musem gruszkowym, rukolą i parmezanem
1/2 piersi kurczaka na osobę
1 spora gruszka na osobę
opakowanie rukoli
ok. 200 g parmezanu
sól,pieprz , sok z cytryny
masło oliwa

Gruszki obrać, pokroić na ósemki. Na patelni rozpuścić masło, wrzucić na nie gruszki i na małym ogniu, pod przekryciem dusić aż będą miękkie (można dodać łyżkę cukru). Miękkie gruszki razem z sokiem który puściły przełożyć do blendera, zmiksować na gładko (może być potrzeba dolać wody).
Kurczaka umyć osuszyć, usunąć błonki i ew. chrząstki. Pokroić wzdłuż na 2-3 cm plastry. Na patelni rozgrzać łyżkę masła z łyżką oliwy, dodać łyżkę soku z cytryny, podsmażyć mięso na dużym ogniu z każdej strony (lub jeśli nie robimy dużej ilości można po prostu usmażyć kurczaka i pominąć część z piekarnikiem). Przełożyć na blachę piekarnika wyłożoną papierem, posypać solą, pieprzem, startym parmezanem piec w 180*C do momentu kiedy po przekrojeniu nie będzie różowy.
Podawać przykryty rukolą, z kleksem sosu gruszkowego i wiórkami parmezanu.

poniedziałek, 6 października 2014

obiadki środowe

Teraz kiedy nie mieszkamy już "na końcu świata" ludzie jakby chętniej nas odwiedzają. I muszę powiedzieć, że możliwość spędzania większych ilości czasu ze znajomymi i to jeszcze we własnym domu (nie muszę wracać potem, bo już tu jestem) jest bajeczną perspektywą.
Dlatego wymyśliłam (z małą pomocą Krzysia) Obiadki Środowe.
Króle Poniatowskim nie jestem, ale gotuję nieźle i na tym na razie się skupiłam.
Kombinuję wprawdzie może z jakimiś filmami, a może coś jeszcze ciekawszego wyskoczy, ale na razie formuła sprowadza się do spotkania znajomych, dla których ja gotuję dobry obiad (a potem zrzucamy się na składniki).
Pierwsze dwa były na sprawdzonych przepisach.
Najpierw był bogracz
A za drugim razem ziemniaki z bzikiem + zupa ziemniaczana z kremem serowym i orzechami + pieczone jabłko na deser. (światowy dzień wegetarianizmu)

Z czego tylko zupy ziemniaczanej nie było jeszcze na tym blogu :]

Zupa ziemniaczana z kremem serowym i orzechami włoskimi
ok 1 kg ziemniaków
włoszczyzna
cebula
majeranek
łyżka masła

ser typu roquefort
2 łyżki śmietany (18%)

drobno posiekane orzechy włoskie

W dużym garnku zarumienić na maśle pokrojoną drobno cebulę z majerankiem. Zalać wrzątkiem,wrzucić obraną włoszczyznę: marchewki, pietruszki selera. Zagotować bulion (z kostką rosołową jeśli ktoś lubi, a co). Dorzucić pokrojone w drobną kostkę ziemniaki. Gotować aż zaczną się rozpadać, zmiksować na gładko.
Przed samym podaniem drobno posiekać orzechy włoskie i przygotować krem serowy. Roqueforta pokroić na drobniutkie kawałeczki i podgrzewać na małym ogniu na patelni aż się rozpuści. Wymieszać ze śmietaną. Podawać z zupą i orzechami w formie
małych kuleczek (zrobionych łyżeczką do herbaty), bardzo "esencjonalny", wyrazisty.

A w przyszłym tygodniu planuję kurczaka w sosie gruszkowym z parmezanem i rukolą, a na deser "róże" gruszkowe

sobota, 4 października 2014

szaleństwo

Ostatnie kilka miesięcy było szalone. Zmiana kraju zamieszkania, pracy, stanu cywilnego...
Ogółem strasznie dużo roboty.
Teraz powinnam mieć trochę więcej czasu.
Się okaże.




Teraz jak szaleństwo nieco minęło będzie mnie więcej.